Francuska marka kosmetyczna Le Petit Marsellais przebojem wkroczyła na polski rynek. Nazwa rodem z najbardziej romantycznego kraju świata budzi zainteresowanie wielu kobiet, w tym moje.
Od kilku tygodni zamierzałam doświadczyć bardzo reklamowanego "urzekającego zapachu pomarańczy". Nie liczyłam na wiele, ot kolejna kampania, czym można jeszcze zaskoczyć. Wierzcie mi, można.
Znokautowana przez reklamy w komercyjnych stacjach radiowych postanowiłam uderzyć do sieciówki - tam piękne stoisko Le Petit Marseillais - w moje ręce pierwszy trafił żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy. Otworzyłam proste opakowanie i mnie zamurowało. Zapach jest po prostu... urzekający, jakkolwiek infantylnie by to zabrzmiało. Przywodzi na myśl lato, dzieciństwo, wakacje, wolność, bose stopy na wilgotnej trawie. Po prostu cudo. Mam ogromną pamięć do zapachów i wiem, że kiedyś, dawno temu - czułam już podobny zapach i tęskniłam do niego.
Firma stworzyła szereg cudownych żeli pod prysznic, m.in. Słodkie Mleczko Migdałowe (jak białe landrynki!), Mleczko Waniliowe, Miód Lawendowy (przepiękny i bardzo unisex), Mandarynka i Limonka oraz Biała Brzoskwinia i Nektarynka. W moim sercu i mojej łazience szczególne miejsce zajmuje jednak pierwszy wybór i Kwiat Pomarańczy.
Na stronie Producenta pięknie piszą o głównym składniku: Kwiat pomarańczy to kwiat gorzkiej pomarańczy, drzewa pochodzącego z Indii, sprowadzonego na południe Francji w okresie średniowiecza. Kwiat pomarańczy znany jest z właściwości odprężających i kojącego działania dla zmysłów. Jego delikatny zapach daje wrażenie łagodnej świeżości.
Rozkwitające w środziemnomorskim słońcu białe, intensywnie pachnące kwiaty drzewka pomarańczowego, zbiera się w okresie od kwietnia do czerwca i poddaje destylacji, aby wydobyć ich dobroczynne właściwości.
Żel jest bardzo wydajny i świetnie się pieni. Naprawdę nawilża skórę - jeśli Twoja nie jest bardzo sucha możesz śmiało zrezygnować z balsamu (raz na jakiś czas, oczywiście!).
Proste opakowanie kojarzy mi się z babcinymi kosmetykami, taki nowoczesny vintage. Bardzo jest to piękne i samo się broni. Le Petit Marseillais udowadnia, że wartościowym kosmetykom nie potrzeba wymyślego opakowania, broni się zawartością.
Jeśli jesteś wegetarianką, weganką lub po prostu dbasz o naturę, Le Petit Marseillais powinno być jeszcze bliższe Twojemu sercu - wykorzystują substancje myjące pochodzenia roślinnego, a ekstrakty pochodzą z upraw certyfikowanych ekologicznie.
Le Petit Marseillais to nie tylko kontynuacja doskonałego mydła marsylskiego. To również cudownie pachnące i nawilżające balsamy do ciała. Dla mnie wspaniałe jest mleczko nawilżające do skóry bardzo suchej z masłem Shea, słodkim migdałem i olejkiem arganowym. Niezwykle lekka konsystencja i delikatny, słodki zapach umili Ci każdy poranek i wieczór. Zapach jest subtelny, ale trwały - absolutnie nie rażący. Mleczko wchłania się w przeciągu kilku sekund, a skóra jest nawilżona i wygładzona. Moim zdaniem efekt widoczny jest już po trzykrotnym użyciu.
Moja fascynacja Le Petit Marseillais trwa już dwa miesiące. Niedawno zostałam Ambasadorką Le Petit Marseillais i otrzymałam od Firmy piękny prezent z moimi ulubionymi produktami.
Idealny na gorące dni, gdy prysznic często bierzemy więcej niż dwa razy dziennie.
Zapach idealny dla mnie i wielu moich koleżanek!
Mleczko - spełnia potrzeby nawet bardzo suchej skóry. Po kilkugodzinnym pobycie na plaży, w pełnym słońcu, skóra jest zrelaksowana, nawilżona i cudownie pachnąca.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz